Greckie kosmetyki Mythos - aktualizacja.

Greckie kosmetyki Mythos - aktualizacja.

Właśnie odebrałam swoją paczkę z kosmetykami Mythos! Została wysłana kurierem (Siódemka) i dotarła do mnie błyskawicznie. Duży plus dla sklepu!

A co w paczce? Raczej średnio.

Gagatkiem wyłamującym się z naturalnej konwencji jest mydełko, w którym można, między innymi, znaleźć: parfum, a także dyskusyjne tetrasodium EDTA i tetrasodium etidronate.

Miało być do mycia twarzy, ale chyba zrewiduję plany. Na usprawiedliwienie dodam, że na opakowaniu mydełka nie znajduje się tabelka, w której pisałoby jakich składników nie zawiera ten produkt.

Czas na maskę do włosów.

Skład niezły. Mamy tu olej sojowy, pantenol, proteiny pszenicy, miód, fosfolipidy.

Odżywka do włosów, skład podobny do maski.

 

Regenerująca pomadka o zapachu kokosa.

Otrzymałam również cztery próbki oliwkowego kremu do rąk z masłem shea.

 

I co? Propylene glycol, butylene glycol...

Jestem trochę rozczarowana. Składy kosmetyków, choć wolne od wielu szkodliwych komponentów, nie są w 100% naturalne. Spotykane tu i ówdzie free - tabelki stworzyły obraz ekokosmetyków. Niestety, jak się okazuje, wyliczenie nie dość, że nie obejmuje wszystkich szkodliwych składników, to dodatkowo nie dotyczy wszystkich kosmetyków. 

Decyzję pozostawiam Wam, a poprzedniego posta edytuję, aby nie wprowadzić nikogo w błąd.