Pasta e fagioli 2

Pasta e fagioli 2

Jeden makaron z fasolą już jest w archiwum. Wtedy fasoli towarzyszył boczek. Dziś zamiast niego były pomidory. Dzisiejsza wersja jest na pewno lżejsza i być może zdrowsza, jednak wolę mimo wszystko fasolę z boczkiem.Fasola najlepiej gdy jest ugotowana przez nas, ale ostatecznie można użyć tej z puszki. U mnie tym razem było pół na pół cannellini i borlotti (fasola ugotowana wcześniej, którą miałam zamrożoną).Czy też tak macie, że jedne kształty makaronów smakują wam lepiej, niż inne? U mnie na pierwszym miejscu ex aequo są spaghetti i linguine, następnie fusilli, a po nich wszelkie muszelki/ślimaki. To tych ostatnich użyłam dzisiaj - małych ślimaków (lumachine). Inne formy makaronów mogłyby w zasadzie nie istnieć, może z wyjątkiem reginette (długie i krótkie), które też bardzo lubię. Mimo to używam bardzo różnych kształtów, bo G. też ma swoje ulubione. A poza tym lubię zmiany na talerzu :)Składniki:makaron lumachinefasola ugotowana przecier pomidorowyduża cebulaoliwasólpieprzNa oliwie podsmażyłam dość grubo posiekaną cebulę. Dodałam nieco wody i dusiłam ją kilka minut.Dodałam przecier pomidorowy (nie za dużo) i kontynuowałam gotowanie sosu, aż się zagęścił.Na koniec dodałam ugotowaną fasolę i gotowałam całość jeszcze z 3 minuty, by fasola się podgrzała.Ugotowany makaron wrzuciłam na patelnię z fasolą, wymieszałam i podałam posypany startym parmezanem.------------------------------------Na włoskim obcasie ostatnio pogoda bardzo kaprysiła. Na przemian mieliśmy dni bardzo słoneczne oraz deszczowe. Te ostatnie zostawiły po sobie niemiłą pamiątkę w postaci powodzi, co szczególnie jest widoczne na wiejskich terenach. Wiele gajów oliwnych i pól uprawnych znalazło się pod wodą. Zamknięty został ponadto wjazd do niektórych miejscowości. Pozamykano szkoły. W centrum miasteczek mieszkańcy poruszali się ulicami....łodziami. Podobna sytuacja jest na północy Italii.Jadąc w niedzielę jedną z głównych ulic, łączącą dwie miejscowości zastały nas takie warunki na drodze.Kolor wody nie jest żartem. Główną bohaterką zdaje się być typowa dla tych stron rdzawobrązowa ziemia, która nadała kolor bajorku. Znacznie lepiej mimo wszystko prezentuje się ona, gdy jest na swoim miejscu. Jak na poniższym zdjęciu, zrobionym tego samego dnia kilka kilometrów dalej.Całe szczęście, że morze pozostaje nadal na swoim miejscu :)Alla prossima!