Jakie buty do biegania będą dla mnie odpowiednie?

Jakie buty do biegania będą dla mnie odpowiednie?

Każdy początkujący biegacz zadaje sobie to pytanie. Tylko co dalej? Można obskoczyć wszystkie możliwe sklepy, zmierzyć każdy model czy poszukać opinii w internecie. Jak już udało się coś wybrać - te jedne, jedyne, najwygodniejsze i najpiękniejsze, to nie ma na co czekać - w teren! Teoretycznie. Ile z Was kupiło buty tylko dlatego że były ładne, są modne i każdy je nosi (m.in. popularne Nike Free Run czy Roshe Run)? Pytanie kieruję głównie do pań, ponieważ bardzo dobrze wiem, że to jest jedno z najważniejszych kryteriów wyboru (też tak czasem robię). Jednak są rzeczy które nie mogą być tylko ładne, ale muszą być odpowiednio dopasowane i spełniać swoją funkcję. Tak jest w przypadku butów do biegania. Wiem - prawdopodobnie to słomiany zapał, nie wiesz czy bieganie ci się spodoba, więc po co wydawać pieniądze? Właśnie dlatego żeby się nie zniechęcić. Wyobraź sobie że zakładasz najzwyklejsze trampki i zaczynasz biegać po asfalcie. Jak długo wytrzymasz? Czujesz każdy kamień, to jak obrywają twoje stawy i bolą stopy. Na drugi dzień nie jest za ciekawie, stękasz, cierpisz i ostatecznie stwierdzasz że to chyba nie dla ciebie. A jak by to wyglądało w dobrych butach? Amortyzacja, pochłanianie wstrząsów, miękko jak w kapciach i mniejsze szanse odniesienia kontuzji. Tak jest chyba lepiej prawda? Każdy od czegoś zaczynał. Ja od Nike Sprint Sister V - model biegowy z 1974 roku. Ta "przyjemność" biegania w niewyprofilowanych butach o cienkiej podeszwie kosztowała mnie ok. 200 zł.Od czego powinnyśmy zacząć? Najlepiej jest poszukać sklepów specjalistycznych, ukierunkowanych właśnie na bieganie, które oferują badanie stopy. Szukając odpowiedniego obuwia powinniśmy brać pod uwagę:1. Rodzaj stopy - może być ona neutralna, pronująca oraz supinująca (z odchyleniami). Nie będę ich opisywać, ponieważ te informacje można bardzo łatwo znaleźć.2. Dystans - krótkie, średnie lub długie.3. Podłoże - asfalt/teren itd.

Warto też odwiedzić kilka takich miejsc. Dlaczego? Przytoczę przykład znajomego:

- Sklep 1: sprawdzenie rodzaju stopy na bieżni, wcześniej szczegółowy wywiad dotyczący kontuzji oraz pytania o przeznaczenie butów. Co się okazało? Silna pronacja i potrzebne są buty z konkretną amortyzacją żeby noga nie przechylała się do środka.

- Sklep 2: sprawdzenie rodzaju stopy na skanerze. Tutaj wyszło że jest neutralna z lekką pronacją. Mimo to zaproponowano modele dla każdej stopy (!) lub neutralnej. Gdy znajomy założył buty to już podczas chodzenia było widoczne silne przechylanie do wewnątrz. A co by było podczas biegania?

W sklepie nr 1 uzyskaliśmy sporo informacji i sprzedawca na prawdę znał się na tym. Natomiast w sklepie nr 2 raczej chodziło o wciśnięcie jakichkolwiek butów, wszystko w pośpiechu, totalny olew bo przecież następny klient czeka i trzeba go naciągnąć.

Robiłam kilka diagnoz przez internet żeby mniej więcej zorientować się co i jak. Za każdym razem wychodziła mi stopa neutralna w kierunku supinującej. Pierwsze buty które kupiłam to Asics Blackhawk 5 dla stopy neutralnej. Kolejne, Nike Flex Experience RN, chyba też są dla neutralnej ale raczej dla osoby która stawia stopę na palcach bo właśnie tam są wzmocnienia. Po ostatnim bieganiu Asicsy mnie obtarły + ucisk w przegubie. Bolało przez kolejne 3 tygodnie. Natomiast długie dystanse z Flexami powodują ból stóp zaraz pod palcami + pięta. W związku z tym że mam trochę źle z głową i biegnę w październiku w maratonie uznałam, że nowe buty są mi potrzebne. Na gwałt! Ale już dobrze dopasowane. Wybrałam się do sklepu nr 1. Jak zaczęłam wymieniać wszystkie dolegliwości to myślałam że sprzedawca się przewróci, a jak dodałam że muszę przeżyć w tych butach maraton to już prawie leżał. Poniekąd się nie myliłam. Mam stopę neutralną ale lewa ma lekką pronację. Podczas biegania zupełnie tego nie czułam że coś ucieka, a na nagraniu wyraźnie widać że jest niewielkie skrzywienie do wewnątrz. A więc dobra amortyzacja potrzebna. Dostałam do przymiarki trzy modele firmy Saucony (słyszałam, ale jeszcze nigdy nie miałam na nogach): Phoenix 7 (klik), Guide 7 oraz Omni 12 (klik). I znalazłam to co chciałam... Wszystkie są niesamowicie wygodne i moje stopy je pokochały. Dostałam też Asics GT-1000 (chyba), ale jak to Asics... Napchane gąbki w pięcie tyle że musiałabym je długo rozchodzić, i noga znowu była by poodzierana. Zresztą od razu jak je założyłam to uciskały na przegub. Oprócz tego jeszcze Mizuno ale stopa się z nimi nie polubiła. Jakieś takie niewygodne i płaskie. Wybrałam model Phoenix 7 ze względu na dobrą amortyzację, wygodę (myślałam że Nike Flex są wygodne, ale to jest mistrzostwo świata) i lekkość, ale też spodobał mi się kolor no i bardzo pasuje nazwa - jak się doczłapię do mety to będą zbierać moje pozostałości, a później się odrodzę. I te sprawy :D Wyglądają trochę topornie, ale one nie mają być piękne tylko nie masakrować stóp.

Przetestowałam je wczoraj na bieżni przez ok. 10 minut i biega się świetnie. Czuję się jakby poniżej palców były jakieś poduszeczki :D Dzisiaj miał być konkretny test w terenie, ale jutro matura z biologii. Wypadałoby na szybko coś powtórzyć, a błękitne Feniksy nie uciekną.

Zakup powinien być przemyślany. Nie musisz od razu wydawać połowy wypłaty na buty z super zaawansowanymi technologiami (które i tak za bardzo nie są potrzebne). Wystarczy najtańszy model - ważne żeby był dobrze dobrany i wygodny. Z czasem można zainwestować w lepsze (np. amortyzacja ma swoją żywotność więc i tak po xxx km konieczna jest wymiana obuwia). Bieganie to nie pokaz mody (to samo tyczy się ubrania). Nie rób krzywdy swoim stopom, a na pewno będą ci wdzięczne :)