Lajfstajl za 8 denarów

Lajfstajl za 8 denarów

Akcja promocyjna i cała ta otoczka wokół polskiego wydania Women's Health zachęciła mnie do zakupu. Jednak bałam się że będzie to gazetka w stylu Cosmo, Joy itd. A próbki tekstów które pojawiały się na stronie fejsbukowej WH na to wskazywały. Z bólem serca wyciągnęłam z portfela 7,99 zł i zapłaciłam za 172 strony makulatury przemiłej pani w Empiku. Musiałam iść aż do Starego Browaru bo ani Żabka, ani dwa kioski które mijałam w drodze na przystanek niestety nie były zaopatrzone w pisemko. Co najbardziej rzuca się w oczy patrząc na okładkę?

Przerobiona Agnieszka Cegielska (gdyby nie napisali że to ona to w życiu bym nie poznała), hasło: "Silna & Sexy w 15 minut dziennie!" oraz hit: "Rozmiar w dół w 3 tygodnie. Zero ćwiczeń. Zero głodu." No tak... na pewno zmienimy swoje ciało przez 15-minutowe ćwiczenia, i na pewno zejdziemy o rozmiar w dół tak szybko. Oczywiście schudnięcie w 3 tygodnie jest możliwe, ale to głównie pozbycie się nadmiaru wody (zwłaszcza jeśli ktoś cały czas siedział na kanapie i nagle decyduje się na dietę). Gdy rozpoczęłam przygodę z dietetykiem jakieś 3 lata temu to właśnie po pierwszych dwóch tygodniach schudłam 4 kg, a po kolejnych dwóch 3 kg. Jednak rozmiar zmienił się nieznacznie - gdyby robili "połówki" to mogę powiedzieć że schudłam przez ten czas o jakieś pół rozmiaru.

Już od samego początku atakują nas reklamy a zwłaszcza Nike oraz Reebok. Nawet w artykule poświęconym bieganiu boso wcisnęli reklamę Nike. Przecież można omówić ten temat bez podawania firm.

Kilka stron poświęcono ćwiczeniom, ale bez rewelacji. W zasadzie wszystkie znam. Myślałam że pojawią się jakieś konkretne zestawy które można przetestować na siłowni...

 Te najbardziej mi się podobają i często pojawiają się u Jillian:

Pani Anno Alchimowicz - sądzi Pani że ktokolwiek (m.in. ja) schudnie jedząc pudding? No i znowu podana jest ilość kalorii dla każdego dania. A co z tłuszczem, białkiem i węglowodanami? Kolejny żarciowy temat to Slow Food dla zabieganych. Zakupy zrobione na cały tydzień i do dzieła! Tym razem podane są wszystkie wartości odżywcze, ale najczęściej przeważają węglowodany.

Bardzo spodobał mi się artykuł dotyczący tłuszczy - tych zdrowych. Na pewno wprowadzę ich trochę więcej do swojej diety, bo jak na razie króluje u mnie olej lniany do sałatek, i olej kokosowy do smażenia. Ryby jem rzadko, a jak już to tylko łososia.

 Jak ktoś chce to może rozwiązać sobie test i sprawdzić jaki ma poziom pH skóry. Po podliczeniu odpowiedzi wyszło mi że... nie wiadomo jaki on jest, bo ilość odpowiedzi A, B i C były do siebie zbliżone.

A tu taka przydatna pierdoła o ważności kosmetyków. Mnie to się przyda bo już kilka razy znalazłam w swoim kosmetycznym koszyku przeterminowane kremy i peelingi do stóp (tego mam najwięcej i nie używam - ale wciąż kupuję).

Co jeszcze jest w gazetce? Tekst o hormonach który w zasadzie nic do końca nie wyjaśnia. Po prostu wymieniono różne hormony opisując na co one mają wpływ + buty Nike w tle :D Jest też artykuł o najlepszych kosmetykach (zdaniem specyalystów pracujących dla gazety) które możesz kupić w ciemno. Yhm... Nie wiem ile musiałabym zarabiać żeby zaryzykować i pozwolić sobie na podkład MAC za 148 zł, krem pod oczy Estee Lauder za 245 zł, maseczkę Clinique za 165 zł, tusz do rzęs Estee Lauder za 130 zł oraz (i tu miszcz miszczów) krem pod oczy iS Clinical Youth Eyes Complex za 390 zł. Tekstu o niezręcznych wpadkach, testu "Poznaj swoje korporacyjne ID" czy wywiadu z Cegielską nie ruszyłam. Tak w ogóle to ciężko mi idzie czytanie tej gazety. Na razie mnie nie wciągnęła. 30 stron "gratis" z urodą szybko przewertowałam i zainteresował mnie tylko ten fragmencik o przeterminowanych produktach.

Najlepsze zostawiłam na koniec. Autorka artykułu o waginie chyba uważa że kobiety to idiotki które nie wiedzą jak wygląda, i gdzie znajduje się łechtaczka. Oczywiście szczegółowy opis waginy też jest. Ręce opadają. Czy ona wychodzi z założenia że nie wiemy co mamy między nogami? Takie teksty to można kierować do facetów.

Artykułów w stylu Cosmo o pierdyliardzie różnych pozycji czy o wykorzystaniu domowych sprzętów jako gadżetów erotycznych (np. drewniana kopyść do dawania klapsów) tutaj nie ma (uff!), ale za mało jest tu ćwiczeń i bardziej konkretnych porad dotyczących jedzonka. Całe szczęście część modowa jest ograniczona do minimum. Nie mam porównania z Shape. Nie kupiłam ani jednego numeru, ale może to zrobię. Podsumowując - nie jest źle, ale jeszcze nie wiem czy kupię kolejny numer (pojawi się dopiero po wakacjach).