Co chcę na święta, ale nie dostanę

Co chcę na święta, ale nie dostanę

Święta za pasem, niedługo Mikołajki, więc wypada zrobić listę zachciewajek. To co pragnę w tym roku jest w większości związane z treningami. Tak jakoś wyszło że wszystko planuję pod nie i już nie kupuję tak jak leci. Teraz zakupy są bardziej przemyślane. Buty treningowe mam, na dłuższe dystanse też no i startówki. Brakuje typowo treningowych na siłownię oraz do biegania w teren. Po co w teren? A bo ubzdurałam sobie ultra po krzakach... ale jeszcze nie wiem kiedy. No i pragnę to:

Jestem ciekawa jak Nike leżą na stopie i targa się w nich ciężary, ponieważ drop wynosi 0 mm. Natomiast Saucony już 4 mm, ale w teren w sam raz. No i są ciemne więc można całe unorać błotem. Co do zegarka... Marzy mi się Garmin, oj marzy. Taki co pokazuje tętno, czas, prędkość, dystans + GPS żeby nie targać telefonu wieszającego się przez endomondo. Jednak cena tego modelu jest zaporowa. I to bardzo. Tak bardzo że pewnie nigdy go nie kupię, ale pomarzyć można. Wiem że są tańsze zegarki mające podobne parametry, ale ja jestem babą - kupuję oczami. W przypadku lumpów też same potrzebne rzeczy:

Ostatnio zamówiłam czapkę do biegania z łosiami firmy Attiq i przepadłam. Jestem z niej tak zadowolona że chyba przestanę kupować w Decathlonie - tam nie dostanę takich wypasionych krótkich spodenek ;) Bluza i techniczny longsleeve koniecznie muszę mieć bo moja bluza Pumy od dawna na mnie wisi, i wyglądam jak sierota. Nareszcie udało mi się znaleźć spodnie dresowe zwężone na dole i to za normalną cenę - to też mast hew jest. A na koniec getry/legginsy (jak zwał tak zwał) kompresyjne CEP. Dzięki kompresom Royal Bay moje łydki przeżyły maraton. Uda trochę mniej, dlatego chciałabym przekonać się jak to działa na wyższe partie - tu przy okazji ściśnie poślady, więc wizualnie będę lepiej wyglądać :D 

Teraz trochę mniej biegowo, ale nadal - książki. Dorobiłam się egzemplarza Haruki Murakami "O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu" i chcę więcej.

Po lekturze Murakamiego bez oporów wyszłam z domu na 12 km chociaż na zewnątrz panowało zło i pizgawica. Mam nadzieję że po przeczytaniu kolejnych pozycji będzie jeszcze lepiej i tak mnie zmotywują, że nawet nie zauważę że przebiegłam już 30 km :D

Na koniec już nie biegowo czyli takie pierdu pierdu, ale "przydatne".

Uwielbiam świąteczne piżamy F&F! Mam podobną - spodnie w kratę i renifer na klacie, ale jest na mnie za duża i z powodzeniem ktoś by się ze mną w nią zmieścił. A do tych silikonowych bransoletek Ani Kruk mam ogromną słabość... Posiadam dwie, ale w wersji chudszej o 1/3. Najchętniej obwiesiłabym się nimi cała. 

Jednak prezentem który by przyćmił wszystkie wyżej wymienione byłby pakiet na maraton w innym kraju. Królestwo za Londyn, Rzym lub Paryż. Oddam nawet nerkę :D

Na razie to wszystko. Pewnie jeszcze coś tam chcę ale jeszcze tego nie wiem. Na pewno przygarnę odżywki białkowe, BCAA czy witaminy bo są na wykończeniu - i coś mi się wydaje że właśnie tak to się skończy. Zapasy suplementów będą uzupełnione, a z listy powyżej dojdzie jedna książka i może szorty. Za dużo tego. Trzeba poobcinać.